O walce z nałogiem palenia papierosów rozmawiamy z dr Magdaleną Cedzyńską, psychologiem i psychoterapeutką, Kierownikiem Poradni Pomocy Palącym w Centrum Onkologii w Warszawie.

Katarzyna Kieś-Kokocińska: Amatorów dymka tytoniowego straszy się wieloma chorobami. Czy są schorzenia, o których rzeczywiście można powiedzieć, że są ściśle związane z nałogiem palenia, charakterystyczne dla grupy osób palących?

Dr Magdalena Cedzyńska: Jest wiele takich schorzeń. Należą one głównie do trzech dużych grup chorób: nowotworowych, układu krążenia i układu oddechowego. Klasycznym przykładem jest rak płuca. Wśród osób ze zdiagnozowanym rakiem płuca, odsetek palaczy tytoniu jest bardzo wysoki: w populacji mężczyzn to aż 90%, a w grupie kobiet – 70%.

Schorzenie to jest też najczęstszą obecnie przyczyną zgonów nowotworowych wśród osób palących papierosy. W tę statystykę wpisują się również kobiety, które dotychczas najczęściej umierały na raka piersi, ale – mniej więcej od dekady – obserwuje się u nich narastającą częstość zgonów na raka płuca. Mniej charakterystyczne, ale również związane z paleniem tytoniu, są nowotwory oddalone od płuc, takie jak na przykład rak trzustki, rak miedniczek nerkowych, rak pęcherza moczowego oraz wszystkie nowotwory głowy i szyi. Wystąpieniu nowotworów jamy ustnej, krtani i przełyku u osób palących sprzyja picie alkoholu, ponieważ używka ta wysusza błony śluzowe, a to z kolei sprzyja przenikaniu szkodliwych substancji powstających podczas palenia do komórek i może doprowadzić do rozwoju nowotworów. Z paleniem tytoniu związanych jest aż 15 lokalizacji różnego typu chorób nowotworowych.

Kolejnym schorzeniem typowym dla palaczy jest przewlekła obturacyjna choroba płuc (w skrócie POChP). Na powstanie POChP najistotniejszy, bo aż 80% wpływ, ma dym tytoniowy.

Nikotyna z papierosów uszkadza także wszystkie (!) naczynia krwionośne: wieńcowe, obwodowe i włosowate. Uszkodzenie naczyń włosowatych skutkuje utrudnionym ukrwieniem tkanek. Dotyczy to szczególnie kończyn i z czasem może doprowadzić do tak poważnego niedotlenienia i niedożywienia tkanek, że zaczną rozwijać się zmiany martwicze. To z kolei wymusi amputację kończyny.

Zmiany, jakie zachodzą w większych naczyniach krwionośnych w wyniku palenia, doprowadzają do poważnych stanów nagłych, takich jak zawały serca czy udary. Ponad 80% zawałów u osób przed 50. rokiem życia, a więc młodych, to skutek palenia papierosów. Ryzyko udaru zostaje natomiast zwiększone wskutek zwężenia naczyń zaopatrujących mózg.

Osoby palące narażone są również na zwiększone prawdopodobieństwo wystąpienia choroby Alzheimera i stanów demencyjnych. Zmagają się także z wieloma innymi schorzeniami, na przykład osteoporozą, paradontozą, a także zaburzeniami widzenia czy nawet utratą wzroku – u palaczy wcześniej bowiem dochodzi do zwyrodnienia plamki żółtej.

K.K-K.:Lata 60-80.XX wieku to okres wielkiej mody na palenie papierosów. Czy da się porównać statystyki dotyczące liczby osób palących wówczas i dziś?

dr M.C.:Oczywiście. W latach 80. XX wieku paliło ok. 15 mln Polaków: w niektórych grupach wiekowych nawet 80% mężczyzn. Można powiedzieć, że byliśmy absolutnymi rekordzistami świata w tej dziedzinie. Obecnie pali około 8,5 mln. Polaków. Jest to zatem wyraźny trend spadkowy – głównie u mężczyzn. Natomiast odsetek palących kobiet pozostaje na podobnym poziomie, jak kilkadziesiąt lat temu – obecnie nadal co piąta Polka pali.

K.K-K.:Ma to, oczywiście, przełożenie na statystyki zachorowań na schorzenia charakterystyczne dla palaczy…

dr M.C.:Tak, ale choroba nowotworowa potrafi rozwijać się przez całe lata, zanim dojdzie do jej ujawnienia lub pojawią się symptomy, które wzbudzą niepokój. Dlatego dopiero mniej więcej 20 lat później odnotowaliśmy dramatyczny wzrost liczby zachorowań na raka płuc. Jest to tak zwany czas przesunięcia – między okresem aktywnego palenia a pojawieniem się konsekwencji zdrowotnych tego zachowania. Ponieważ jednak coraz mniejsza liczba mężczyzn pali, u tej płci obserwuje się trend spadkowy w liczbie zachorowań. Natomiast z powodu tego, że kobiety nie rzucają tak często palenia, jak mężczyźni, to umierają one obecnie na choroby nowotworowe związane z paleniem tytoniu równie często jak panowie.

K.K-K.:Jak Polska wypada na tle innych krajów europejskich, jeśli chodzi o statystyki palenia tytoniu?

dr M.C.:Polska znajduje się obecnie mniej więcej w środku rankingu, jeżeli chodzi o liczbę osób palących. Choć nie jest najgorzej, to jednak nie jesteśmy krajem o bardzo dobrym wskaźniku niepalenia. Są bowiem w Europie państwa, w których odsetek osób palących papierosy jest jednocyfrowy, na przykład w krajach skandynawskich. W Szwecji jest tylko 9% mężczyzn palących.

K.K-K.:Rzucanie palenia jest trudne, czasem człowiek ma poczucie, że sam nie da sobie rady. Gdzie może szukać pomocy?

dr M.C.:Palenie to nałóg, a uzależnienie od nikotyny wpisane zostało na oficjalną listę chorób. Z tego powodu pomoc w walce z tym schorzeniem na pewno uzyska się u lekarza pierwszego kontaktu, ale także w poradniach leczenia uzależnień, u psychoterapeutów i w Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym (TPPP), która działa przy Zakładzie Epidemiologii i Prewencji Nowotworów w Centrum Onkologii w Warszawie. Każdy, kto potrzebuje wsparcia lub informacji w temacie rzucania palenia, może zadzwonić pod numer 801 108 108 lub 22 211 80 15.

K.K-K.:O co zapytać lekarza, gdy chcemy rzucić palenie?

dr M.C.:O wszystko, co z tym procesem związane, zatem o możliwości leczenia i jego przebieg, czas trwania, gdzie można uzyskać pomoc… Ponieważ uzależnienie od nikotyny jest wpisane oficjalnie na listę chorób, zatem każdy lekarz pierwszego kontaktu ma obowiązek podczas przeprowadzenia wywiadu medycznego zapytać pacjenta o to, czy pali papierosy, zachęcić do rzucenia nałogu i rozmawiać o leczeniu, konsekwencjach niepodjęcia kuracji, czasie trwania leczenia – tak, jak ma to miejsce podczas rozmowy o każdej innej chorobie.

K.K-K.:Jak przygotować się do rzucenia palenia?

dr M.C.:Potrzebna jest motywacja. Warto o rzucaniu palenia porozmawiać ze specjalistą – aby wiedzieć, na czym będzie polegać leczenie, ale też z osobami ze swojego otoczenia i rodziną, aby było im wiadome, że podejmie się proces wychodzenia z nałogu, i aby mogli być oni wsparciem w trudnych chwilach.

K.K-K.:Jak długo trwa proces wychodzenia z nałogu? Czy rzeczywiście można rzucić palenie z dnia na dzień i przestać być uzależnionym?

dr M.C.:Palenie papierosów to uzależnienie, w którym mamy do czynienia zarówno z uzależnieniem biologicznym od substancji psychoaktywnej, jaką jest nikotyna, jak i uzależnieniem psychicznym – od czynności jaką jest palenie i związanych z tym nawyków i rytuałów. Czas trwania procesu wychodzenia z nałogu palenia jest bardzo różny. Zależy od indywidualnych cech palacza, ale też od stopnia zaawansowania nałogu i czasu jego trwania. Terapia farmakologiczna, ukierunkowana na leczenie uzależnienia biologicznego od nikotyny, trwa 3 miesiące. Leczenie w poradni u terapeuty może mieć różny czas trwania, ponieważ osoba decydująca się na rozstanie z tytoniem musi zmienić dotychczasowe myślenie o paleniu papierosów i wyrobić w sobie nowe nawyki.

K.K-K.:Z doświadczenia w Pani gabinecie – co najczęściej powstrzymuje ludzi przed rzuceniem palenia? Czy decydują się samodzielnie czy dopiero choroba lub ktoś bliski zmusza ich do walki z nałogiem?

dr M.C.:Najczęściej przed leczeniem powstrzymuje obawa, że podejmująca je osoba nie da sobie rady z wychodzeniem z nałogu, brak wiary w siebie, brak wiary, że można przestać palić po wielu latach trwania nałogu. To także obawa wynikająca z wcześniejszych niepowodzeń w rzucaniu palenia lub z niewiedzy, jak przebiega leczenie.

Powody podejmowania leczenia są różne i to zawsze bardzo indywidualna sprawa. Jednych wystraszą konsekwencje zdrowotne, innych zmotywuje przeliczenie korzyści finansowych z rzucenia palenia, jeszcze inni podejmą leczenie wskutek pogłębienia wiedzy na temat uzależnienia od nikotyny. Impulsem może być nawet zachęta do rzucenia palenia zasłyszana u lekarza POZ podczas wizyty zupełnie niezwiązanej z tematem leczenia uzależnienia nikotynowego.

K.K-K.:Czy często w Pani praktyce zdarzają się pacjenci, którzy – mimo rzucenia palenia – wracają do nałogu?

dr M.C.:Powroty do nałogu są częste – co wynika z natury uzależnienia jako jednostki chorobowej. Nie oznacza to jednak, że osoba taka wraca do palenia papierosów na zawsze. Może po pewnym czasie zdecydować o podjęciu leczenia na nowo. Nawet wielokrotnie. Zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że kolejnym razem się uda i palacz rozstanie się ze swoim nałogiem.

K.K-K.:Czy silna wola wystarczy, żeby rzucić palenie?

dr M.C.:Rzucanie palenia to proces. I podeście do niego wymaga motywacji. Zatem musi pojawić się wola wyjścia z nałogu. Na ile będzie ona silna i czy jej wystarczy, okaże się podczas rzucania palenia. Przekonują się o tym szczególnie osoby, które podejmują decyzję o samodzielnym wyjściu z nałogu – bez leczenia profesjonalnego.

K.K-K.:Oprócz silnej woli potrzebne są zatem leki, które pomagają osobom palącym. Czy warto je stosować? Co jest najskuteczniejsze z Pani doświadczeń w gabinecie?

dr M.C.:W Polsce dostępnych jest kilka leków, które wspomagają rzucanie palenia. Warto je stosować, ponieważ pomagają w leczeniu uzależnienia na poziomie biologicznym, czyli od substancji psychoaktywnej jaką jest nikotyna. Nie ma tu leku lepszego i gorszego, ponieważ skuteczność działania farmaceutyków jest różna u różnych osób i dobór optymalnego preparatu jest sprawą indywidualną. Najskuteczniej w rzucaniu palenia działa leczenie kompleksowe – z zastosowaniem różnych dostępnych form leczenia. Kwestią indywidualnego dopasowania pozostaje, którą metodę, w jakim stopniu i jak długo trzeba będzie stosować.

Materiał powstał we współpracy z marką:

 

Podobne posty